Jesteś świadkiem ważnego lub ciekawego wydarzenia?

Wyślij informację SMS-em na numer 510 094 722* o treści:

  • co, gdzie, kiedy się wydarzyło,
  • swoje imię i nazwisko lub nick

lub

WYPEŁNIJ SZYBKI I PROSTY FORMULARZ

*SMS wg cennika operatora

Mówi o sobie „zakapior z Wujka”...

Kategorie: Po szychcie
Typ: Kraj
Tagi: hobby
Utworzone: niedziela, 6 listopada 2011 Autor: Jerzy Chromik Źródło: Trybuna Górnicza
fot. Jerzy Chromik
- Piszę dla siebie i oceny tak zwanych znawców są mi całkowicie obojętne - mówi Jacek Golik

Jacek Golik. Sam mówi o sobie "zakapior z Wujka". Wielkie, zwaliste chłopisko o mocarnych dłoniach. Te ręce nieraz już przebierały zawał, niosąc pomoc uwięzionym w nim kolegom. Natomiast spoglądając na nie, aż wierzyć się nie chce, że równie sprawnie operują piórem i delikatnie trącają struny gitary.

 

Po pióro - z komputerową klawiaturą jakoś trudno mu się oswoić - zazwyczaj sięga w momentach szczególnych, a więc na ogół w chwilach wielkich dramatów, kiedy chce zatrzymać i utrwalić związane z nimi przeżycia. Ale z natury jest też typem jajcarza, lubującego się w pastiszach i panegirykach, w których bez przesadnej uszczypliwości żartobliwie przerysowuje cechy, charaktery i słabostki przede wszystkim swoich kolegów, ratowników górniczych.

Golik zwalnia mnie od przedstawiania swojej biografii. Sam robi to w gawędzie "Śpiewajmy głośno, że pamiętamy... z akcji nie wrócili", zamieszczonej w książce "Życie po wypadku w kopalni", wydanej niedawno staraniem Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce, Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach i Fundacji Rodzin Górniczych. Oto jej fragmenty:

"Mam 46 lat, pracuję jako ratownik górniczy 18 lat, czyli w zawodzie jestem pełnoletni. Do ratownictwa poszedłem późno, bo dopiero w wieku 27 lat, ale może to i dobrze, bo patrzyłem na to z perspektywy doświadczonego już górnika, a nie młokosa. W międzyczasie otarłem się o oddział wydobywczy, likwidację, regenerację, a także oddział transportu materiałów. Pozwoliło mi to na szersze spojrzenie na górnictwo, na zdobycie niezbędnego doświadczenia".


Wezwania Halemby

Niżej są wspomnienia z ratowniczej kariery: "Jest kopalnia - myślę o Halembie - która co najmniej trzy razy stanęła już na mojej drodze, w różnoraki sposób wzywając mnie na pomoc. Pierwszy kontakt był najniebezpieczniejszy, gdyż jako czteroletni ratownik uczestniczyłem w niej w akcji pożarowej. Rokowania były dobre, mało tlenków, w miarę niskie stężenie innych gazów, a budowa "korków" odbywała się w dobrej widoczności. Z Wujka byliśmy jednym zastępem zgranych i zaradnych zakapiorów. (...) Zamykanie poszło szybciej, sprawniej i już po półtorej godzinie pracy "korki" jednocześnie zostały zamknięte. Wyjechaliśmy do góry i wróciliśmy do siebie. Okazało się, że 20 minut po naszym wyjeździe w polu pożarowym nastąpił potężny wybuch i wszystkie trzy tamy przestały istnieć. Dosłownie wymiotło je z chodników. Nad nami czuwał dobry anioł stróż. Gdyby nie to, tych wspomnień nie miałby kto napisać".


Zbyszek żywy!

Inny epizod: "Halemba odezwała się po raz drugi - zasypało Nowaka. Z CSRG wyjeżdżamy pogotowiem na akcję. Mam w zastępie nowych i jednego trójmiesięczniaka. A zastęp ma być jak jedna dłoń, w której każdy palec robi to, co każe rozum. Rozumem jest zastępowy, czyli ja. Znowu moje ratownicze szczęście wzięło górę. W praniu okazało się, że chłopcy, to doświadczone ratowmany. (...) Mozolna odbudowa chodnika. Masa roboty. Ciepło i ciasno. Pęcherze na kolanach. (...) Minęła sobota, niedziela... W poniedziałek gruchnęła wieść, że dotarli do Zbyszka Nowaka. Do ŻYWEGO Zbyszka Nowaka. To był cud! Szaleliśmy z radości. Sami od niedzieli nie jeździliśmy na Halembę, bo wyskoczył zawał i zasypało górnika w Siltechu. (...) Choć więc fizycznie nie wyciągałem Zbyszka Nowaka, to jednak poczuwałem się do tego sukcesu. (...) To był promyk słońca w pochmurny dzień".

W pieśni-hymnie - to jego krótki fragment - Golik napisał przed 14 laty:

Kiedy w lutym uderzył w nas cud,
Byliśmy w pełni euforii.
Lecz przyszedł listopad i z nut
odpadły nam takty glorii.
My wiemy, że taki nasz los,
choć znakiem nasz krzyż nadziei.
My znamy natury cios,
nie wszystko zawsze się klei.


Esencje goryczy i radości

Jacek Golik po pióro sięga bowiem w takich właśnie, szczególnych okolicznościach. Uciekał się do niego również przytłoczony m.in. tym, co działo się w Wujku na początku stanu wojennego. Chwycił za nie także, kiedy od kolegów - sam był wówczas poza Śląskiem - dowiedział się, że z gruzów zawalonej hali Międzynarodowych Targów Katowickich wydobywali zamarznięte dzieci. W czasie akcji pod ziemią widział niejedno, czego nie da się wypchnąć ani sprzed oczu, ani z pamięci, ale wyobrażenie tych dzieci było dla niego szczególnie trudne do zniesienia.

Wiersze pisał od szkoły średniej.

- Taką mam, widać, dziwną duszę - wyjaśnia.

Nie tylko pisał.

- Na świadectwie maturalnym z polskiego miałem wprawdzie tylko czwórkę, niemniej już w czasach szkolnych lubiłem deklamować, brałem udział w konkursach recytatorskich, grywałem na gitarze, śpiewałem, ba, prowadziłem nawet własny kabaret. I tak mi, widać, zostało - śmieje się.

Swoje wiersze i teksty prozatorskie Jacek Golik trzyma w postaci luźnych kartek w pękatym zeszycie w domowej szufladzie. Wyjąwszy wydawnictwa CSRG nie jest specjalnie zainteresowany ich publikowaniem. Nie z lęku przed ewentualnymi, druzgocącymi opiniami krytyków.


Najszczersze recenzje

- Piszę dla siebie i oceny tak zwanych znawców są mi całkowicie obojętne. Jedynym wyjątkiem są moi koledzy-ratownicy. Bywa, że czytam im to, co napisałem, ale zdarza się też, że sami proszą - a szczególnie kiedy któryś z przyjaciół odchodzi na emeryturę - żebym przygotował jakiś pożegnalny panegiryk na jego temat. Kiedy później słyszę: "Stary, to jest to!", to trudno o większą pochwałę i frajdę. Taka satysfakcja jest lepsz od kilku wydanych tomików wierszy i pieniędzy z honorariów. A co najważniejsze, wiem, że są to opinie szczere. O ile zna pan ratowniczy światek, to doskonale pan wie, że obce jest mu wazeliniarstwo. Gdyby więc koledzy uznali, że moje wiersze są do dupy, to walnęliby mi to na odlew bez fałszywego bełkotu - mówi Jacek Golik.

Komentarze

Liczba komentarzy: 1
gość: hajer z Wujka
Dodano: sobota, 21 stycznia 2012
Jacuda!Mordo.Jestem pod wrażeniem tego co robisz.Pozdrawiam Cię.
1
Dodaj komentarz
Akceptuję regulamin serwisu Zapisz mnie do newslettera
Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.

Często czytane

Górnik na Antypodach

niedziela, 20 maja 2012

Sam znalazł drogę do Australii. Z firmy świadczącej usługi pośrednictwa pracy otrzymał bilet lotniczy, czytaj całość

Sport: Paco najlepszym klubem Śląska w K1 (GALERIA)

niedziela, 13 maja 2012

W Szkole Podstawowej nr 51 w Katowicach – Giszowcu, odbyły się w sobotę 12 maja Otwarte Mistrzostwa Śląska 2012 czytaj całość

Sosnowiec: show na czterech kołach

sobota, 19 maja 2012

Sosnowieckie centrum wystawiennicze Expo Silesia od piątku (18 maja) jest zdominowane przez motoryzację. Wszystko to czytaj całość

Hejnał w mundurach górniczych

sobota, 12 maja 2012

O zespole mówi się od dawna, że jest ambasadorem polskiej kultury. Gdziekolwiek się zaprezentuje, budzi zachwyt czytaj całość

Zabrze: nocne atrakcje w Muzeum Górnictwa Węglowego

sobota, 19 maja 2012

Już w sobotę 19 maja wszystkich miłośników historii czeka prawdziwa frajda, zwiedzanie muzeów nocą. czytaj całość