Ta strona używa plików cookie. Jeżeli pozostajesz na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie.

Najnowsze tweety:

https://twitter.com/nettgpl


reklama
Flottweg_700x100_FLO-15199_WEB-Banner-Bergbau-Polen
reklama
Elamed_2016

Węgiel, energetyka, motoryzacja

Kategorie: Wokół faktów
Typ: Kraj
Utworzone: sobota, 27 lutego 2016 Autor: Andrzej Bęben Źródło: Trybuna Górnicza
fot. Andrzej Bęben
W biznesie jestem pragmatykiem. Biznes albo na siebie zarabia, albo przestaje nim być. Jeżeli coś przestaje być biznesem, to musi mieć źródło finansowania inne niż dochody z prowadzonej działalności - stwierdza Piotr Wojaczek
reklama

Śląskie stoi na węglu, energetyce i motoryzacji. Ta ostatnia branża potrzebuje mnóstwa ludzi z wykształceniem technicznym. Dlaczego nie zaproponować uczniom szkół górniczych drugiej specjalizacji - zauważa w rozmowie z Trybuną Górniczą PIOTR WOJACZEK, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomiczne.

Nie byłoby KSSE bez górnictwa.
Chciałby pan usłyszeć, że to prawda? Chciałbym zauważyć, że w Polsce jest 14 SSE, a tylko dwie powstały w jakiejś części na terenach okołogórniczych. Zatem nie odpowiem twierdząco na pańskie pytanie. Powiem, że KSSE miała wspomóc proces restrukturyzacji regionu, a miał on przebiegać głównie w branżach tradycyjnych, szczególnie w górnictwie węgla kamiennego i hutnictwie. Przypomnę, że terenów pogórniczych nie było tak dużo, jak mogłoby się wydawać. Nie było rozsądne, by 20 lat temu, kiedy zależało nam na szybkim pozyskaniu inwestora, wprowadzać tereny górnicze do oferty, które wymagały sporych nakładów finansowych, by stały się atrakcyjnymi dla inwestorów. Spółki, której kapitał założycielski wynosił 900 tys. zł, nie było stać na uzbrojenie terenów uzyskanych po górnictwie.

Myśli pan o Żorach i Sosnowcu.
Całe Pole Warszowickie i część terenów w Sosnowcu to grunty pokopalniane. To, co kiedyś należało do kopalni Milowice-Saturn, było w tragicznym stanie. Tam stała woda po kolana i jakikolwiek klient nie chciał takich działek nawet za darmo, bo okazało się, że w rewitalizację metra kwadratowego trzeba byłoby zainwestować ok. 60 zł, by działka do czegoś się nadawała. Tymczasem w gliwickiej podstrefie tyle kosztował metr gruntu, z którym nie było takich problemów. Generalnie chodziło o to, by jak najszybciej powstawały miejsca pracy. Atrakcyjna działka przyspieszała ten proces. Kto wie, może gdybyśmy nie mieli terenów w Gliwicach, to w województwie nie powstałaby fabryka Opla.

Inwestycje w KSSE zmieniły oblicze województwa dotąd kojarzonego z górnictwem i hutnictwem...
Tak, one zmieniły obraz regionu. Firmy kooperujące z podmiotami zagranicznymi działającymi w KSSE musiały dostosować się do ich technologicznego poziomu i wymagań. Pojawiła się jednocześnie nowa kultura zarządzania zaimportowana z krajów, z których pochodził kapitał zainwestowany w KSSE. W większości takich firm bardzo szybko top management został skonstruowany z polskich kadr. Przed 20 laty czuliśmy powiew nowości. Teraz w Strefie mamy zrealizowanych za ponad 23 mld zł 300 projektów, które dały ponad 55 tys. miejsc pracy. Ponad 60 proc. firm obecnych w KSSE działa w branży motoryzacyjnej, a pamiętajmy, że jedno miejsce pracy w motoryzacji generuje pięć wśród kooperantów.

Strefy wałbrzyska i katowicka, szczególnie katowicka, miały być czymś w rodzaju plastra na ranę, powstałą wskutek reformy górnictwa za rządów Jerzego Buzka. Miały łagodzić proces redukcji zatrudnienia w górnictwie.
Tak miało być. Z drugiej strony mieliśmy świadomość, że górnicy odchodzący z branży w tamtych czasach nie będą witani z otwartymi ramionami w zagranicznych fabrykach lokujących się w Strefie. Kim był w latach 1997-1999 zredukowany górnik? Był człowiekiem emocjonalnie wypalonym, z mentalnością nieprzystającą do wymagań stawianych w zagranicznych firmach i częstokroć fizycznie wyeksploatowanym przez ciężką pracę. Wtedy dziennikarze pytali się mnie, ileż to miejsc pracy w strefie znajdzie się dla górników? Politycznie nie byłoby poprawne, gdyby stwierdzić, że będzie tych miejsc niewiele albo nawet w ogóle nie będzie. Mówiłem więc, że Strefa będzie dawała miejsca pracy dla dzieci i wnuków górników...i tak się stało.

Co nie przeszkadzało, by ponad 2 tys. górników chciało pracować w Oplu.
Wtedy 15 tys. kandydatów złożyło podania w Oplu, a firma mogła przyjąć 2 tys. Wracając do górników: dziś jest ich czterokrotnie mniej niż wtedy, gdy powstała Strefa, ale to nie są tacy sami górnicy, jak ci z końcówki lat 90.

Chce pan powiedzieć, że ci współcześni łatwiej znaleźliby pracę poza górnictwem, gdyby ją w nim stracili?
Oczywiście. Jestem o tym głęboko przekonany. Strefa tworzy miejsca pracy głównie dla tzw. niebieskich kołnierzyków, i to jeszcze związanych z nowoczesną techniczną obsługą. Współcześnie nie można być górnikiem, nie mając wyobraźni technicznej. I nie mówię o tych kilku procentach górników, którzy siedzą na dole przy pulpitach, ci pracę wszędzie znajdą. Mówię o górnikach z produkcji, z przodka, ze ściany. Mają oni inną mentalność i kwalifikacje, in plus w porównaniu z górnikami z końca wieku. Większość z nich ma świadomość, że górnictwo nie będzie wieczne i że warto zapoczątkować w ich rodzinach inną tradycję zatrudnienia, np. w motoryzacji, która z pewnością przeżyje nie tylko nasze górnictwo.

Pan uważa, że górnictwo czeka redukcja zatrudnienia, podobna do tej z czasów Buzka-Steinhoffa?
W biznesie jestem pragmatykiem. Biznes albo na siebie zarabia, albo przestaje nim być. Jeżeli coś przestaje być biznesem, to musi mieć źródło finansowania inne niż dochody z prowadzonej działalności. Jeżeli takie źródła się znajdą i będą zaakceptowane przez fundatora, podatnika i jeszcze pozwolą na to unijne przepisy, to możemy na górnictwo nie patrzeć wyłącznie z biznesowego punktu widzenia. I przez jakiś jeszcze czas branża może funkcjonować. Uważam, że przed 20 laty należało przedstawić program wygaszania górnictwa w perspektywie 40 lat, podobnie jak to zrobili u siebie Niemcy. Trzeba było wówczas przyjąć w świadomości, że model wielopokoleniowych związków z górnictwem musi się zmienić, jeśli nie będzie szansy dla branży.

Politycy z poprzedniej ekipy, politycy obecnie będący u władzy twierdzą, że polska energetyka jeszcze do roku 2050 będzie oparta na węglu. Zakładam, że chodzi im o węgiel wydobywany w Polsce...
Proszę pana, nie znam się na górnictwie, znam się na biznesie. Z biznesowego punktu widzenia uważam, że musi się coś wydarzyć w górnictwie, musi dojść do realnej restrukturyzacji, by branża wyszła z kłopotów. Chyba że w świecie wydarzy się coś, co spowoduje gwałtowne zainteresowanie tym nośnikiem energii.

Jakaś większa wojna, na przykład.
Wówczas będziemy mieli większe dylematy od tych, czy mamy zamykać kopalnie, czy też nie.

Wróćmy jednak do poprzedniego wątku. Otóż mamy sporo młodzieży uczęszczającej do górniczych szkół zawodowych. Większość nawet nie myśli o zmianie zawodu. Chcą być górnikami. Czy dla wszystkich znajdzie się zatrudnienie?
Możliwe. Młodzi pracownicy są tańsi od starszych, będących w wieku przedemerytalnym. Śląskie stoi na węglu, energetyce i motoryzacji. Ta ostatnia branża potrzebuje mnóstwa ludzi z wykształceniem technicznym. Dlaczego nie zaproponować uczniom szkół górniczych drugiej specjalizacji. Niech zostanie automatykiem w górnictwie, ale też niech i zostanie mechatronikiem. Korzenie w obu specjalizacjach są wspólne, a korzyści podwójne. Taki człowiek kończy szkołę, idzie po pracę do macierzystej kopalni ojca i dziadka, a tam mówią mu: nie zatrudniamy. I wtedy taki człowiek idzie po ofertę do dużej fabryki produkującej dla motoryzacji, bo ma drugi fach w ręku. Oczywiści, może liczyć na to, że rozpoczynając naukę w szkole górniczej, dostał zapewnienie, że będzie miał pracę w kopalni. Jak rzeczywistość pokazuje różnie jest teraz z tymi gwarancjami zatrudnienia. Młodych ludzi trzeba przygotować do takich sytuacji, które będą, tak sądzę, coraz częstsze. Szkoda, że o podobnych działaniach nie pomyśleliśmy dwadzieścia lat temu.

© Materiał chroniony prawem autorskim Regulamin
Zobacz wszystkie z: Wokół faktów
reklama

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Akceptuję regulamin serwisu
Przepisz tekst z obrazka:
WGMSB
Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.
reklama
220x100_cbidgp

reklama

Najnowsze komentarze

reklama