Region w cieniu dwóch wież

1324888353 03 skworc gal k5

fot: Jarosław Galusek

Dziękuję Panu Bogu i księdzu biskupowi Bednorzowi za to, że mogłem pracować w kopalni - stwierdza metropolita katowicki abp Wiktor Skworc

fot: Jarosław Galusek

Rozmowa z arcybiskupem Wiktorem Skworcem, metropolitą katowickim

Po kilkunastu latach wrócił ksiądz arcybiskup na Śląsk. Czy region, który ksiądz widzi obecnie, jest tożsamy z tym zapisanym w pamięci?
Śląsk zmienił się zewnętrznie, ale zmienili się także ludzie. Kiedy patrzę na historię ostatnich 14 lat, widzę, że wiele osób odeszło z górnictwa. Zmieniła się geografia kopalń, wiele z nich przestało istnieć. W obu przywołanych obrazach są podobieństwa i zmiany, ale cieszę się, że przychodzę tu w takim okresie, który wydaje się pomyślny dla górnictwa. Widać pewne oznaki ożywienia: pojawiło się zapotrzebowanie na węgiel, otwierają się szkoły górnicze, jest jakiś optymizm w samych górnikach i w odpowiedzialnych za branżę. To raduje.

A gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie jeszcze dalej, w okres dzieciństwa księdza arcybiskupa, spędzonego w górniczej rodzinie...
Żyliśmy według rytmu kopalni, nad osiedlem górowały dwie wieże: kopalniana i kościelna, i właściwie nasze życie orientowało się według tych dwóch wież. Słuchaliśmy czasu, który był odmierzany sygnałem pracy górniczej, ale także dzwonami kościelnymi. Pamiętam ojca, który był bardzo zapracowany; były to czasy, kiedy Polska bardzo potrzebowała węgla, więc górnicy permanentnie pracowali w nadgodzinach. Ojciec wracał po 10-12 godzinach pracy, a w nas - szczególnie przed Barbórką i Bożym Narodzeniem - pojawiał się lęk o niego. Ale potem była wielka radość, kiedy ojciec wracał i był w domu. To rekompensowało wszystko. Byliśmy typową górniczą rodziną, bez wielkiego majątku. Jak to na Śląsku bywało, matka trzymała cały budżet rodzinny i rządziła domem, żyło się od pierwszego do pierwszego. Mieliśmy mały ogródek i dzięki temu można było jakoś wiązać koniec z końcem.

A jakie były święta Bożego Narodzenia?
Zawsze bardzo je przeżywałem, bo były rodzinne, serdeczne, zawsze z choinką i prawdziwymi świecami. Najpierw niezapomniana wieczerza wigilijna, potem prezenty pod choinką. Byłem bardzo szczęśliwym dzieckiem, kiedy mogłem pod choinką znajdować książki. Ojciec, widząc moją radość, mówił: "Widzę, że chcesz się uczyć".

A typowa śląska tradycja była w domu księdza arcybiskupa kultywowana?
Ta tradycja kojarzy mi się z niezapomnianymi zapachami domu rodzinnego, szczególnie w wigilię, kiedy mama przygotowywała makówki, siemieniotkę, moczkę i inne potrawy, które pojawiały się potem na świątecznym stole. Nie zawsze była ryba, bo czasy były trudne, ale zawsze łamaliśmy się opłatkiem, a potem oczywiście była pasterka. Na pasterce były górnicze mundury, ale przede wszystkim głośne śpiewanie. Śpiew na Śląsku jest ujmujący. Ludzie śpiewają fantastycznie: głośno, z zaangażowaniem, pełnym sercem i pod tym względem przez lata nic się nie zmieniło.

Jak mało kto ma ksiądz arcybiskup wiedzę o trudzie pracy górniczej...
Dziękuję Panu Bogu i księdzu biskupowi Bednorzowi za to, że mogłem pracować w kopalni. Biskup wprawdzie nie wysłał mnie na kopalnię, tylko powiedział: "Wracajcie na rok do domu, do swoich rodzinnych miejscowości i poszukajcie sobie pracy fizycznej". Miałem wtedy taką refleksję, że skoro mój ojciec, wówczas już nieżyjący, mógł pracować tyle lat pod ziemią, to ja powinienem wytrzymać chociaż rok. Nie poszedłem do Bielszowic, kopalni ojca, bo się bałem, że zostanę rozpoznany. Wybrałem kopalnię Walenty-Wawel. Jeździłem do pracy przewozem razem z górnikami. Przez cały rok pracowałem na noc. Pierwsze trzy miesiące, gdy pracowałem w oddziale przygotowawczym, były dla mnie bardzo trudne. Fizycznie nie byłem przygotowany do tak ciężkiej pracy, a każdy z elementów obudowy do chodników, które przenosiłem, ważył 80 kilogramów. Ale nawiązałem bardzo dobre relacje z kolegami, którzy po czasie dowiedzieli się, że jestem klerykiem i dzielili się ze mną swoimi problemami. Te relacje były tak serdeczne, że zaprosiłem ich na święcenia kapłańskie, do katedry przyjechał wówczas cały mój oddział. Na kopalni nauczyłem się dwóch podstawowych rzeczy: szacunku dla człowieka pracy, który fizycznym trudem zarabia na chleb, oraz szacunku dla pieniędzy zarobionych ciężką pracą.

To doświadczenie miało wpływ na dalszą drogę księdza arcybiskupa?
Traktowałem je jako epizod formacyjny. Po roku pracy podjąłem jakby ponowną decyzję o pójściu do seminarium. To była jakaś weryfikacja powołania, bo doświadczyłem, że można pracować, zarabiać i urządzić sobie życie. Powołanie do służby ewangelii było jednak o wiele silniejsze.

Rozmawiamy w połowie grudnia, a już od kilku tygodni w reklamie, dla celów komercyjnych, wykorzystuje się elementy związane z tradycją Bożego Narodzenia. To zaburza sens świąt?
Jest to niewątpliwie nadużycie i zawłaszczenie pewnej tradycji. Myślę, że powinniśmy się zastanowić, czy każdy ma do tego prawo. Supermarkety nie chcą przecież przekazywać treści religijnych, a tylko w tym opakowaniu sprzedawać. Boże Narodzenie wykorzystywane jest wyłącznie jako pretekst do konsumpcji, a ten największy dar, dar Jezusa Chrystusa, zanika w pięknych opakowaniach, światełkach i wszystkim, co oferuje nam świat supermarketów.

Jak więc odnaleźć sens świąt?
Myślę, że trzeba by się odwoływać do wolności człowieka, bo przecież nie jesteśmy tak zniewoleni, żeby chodzić na pasku reklamy. Jesteśmy przecież ludźmi, którzy na to zjawisko potrafią spojrzeć krytycznie i zachować dystans, żeby to, co materialne, nas nie zdominowało. Brońmy się przed taką wizją świąt i próbujmy wracać do tego, co jest najistotniejsze. Do daru Jezusa Chrystusa, symbolizowanego opłatkiem, który potrafi zmobilizować do przebaczenia, miłości i nowego początku w rodzinach. Patrząc na to, jaką wartość Jezus Chrystus wnosi w naszą rodzinę, wszystkie inne podarunki tracą blask.

W wielu rodzinach, także górniczych, podczas wieczerzy wigilijnej kogoś zabraknie przy stole...
Pamiętamy o wszystkich ofiarach wypadków górniczych, ale także wypadków drogowych, a w skali kraju jest to 6 tysięcy osób rocznie. Patrzmy na tę rzeczywistość z perspektywy wiary. Wierzmy, że nasi bliscy są, żyją w tej przestrzeni, którą językiem teologicznym nazywamy "świętych obcowanie". Myślę, że trzeba ich przywoływać i modlitwą, i wspomnieniami. W niejednej rodzinie, kiedy przy stole będzie puste miejsce dla tego, kto odszedł, będzie odczuwalna jego obecność. Ten wigilijny wieczór to specyficzny czas doświadczania wspólnoty i z żywymi, i z tymi, którzy nas nagle opuścili.

Czy ksiądz arcybiskup zechce przekazać jakieś przesłanie czytelnikom Trybuny Górniczej?
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy czytają Trybunę Górniczą, chciałem Was zapewnić o bliskości duchowej i o mojej życzliwości. Jesteście obecni w mojej modlitwie i pamięci, bo czuję się z Wami związany. Jesteście diecezjanami katowickiej archidiecezji, a pierwszą powinnością biskupa jest modlić się za swoich diecezjan. A do tego daru modlitwy - najlepsze życzenia: spotkania z człowiekiem, tym, który narodził się w Betlejem, ale także spotkania z każdym człowiekiem w te wigilijne, świąteczne dni. Wszystkiego dobrego i szczęść Boże!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tragedia w kopalni Sobieski. Nie żyje mężczyzna pracujący przy budowie Szybu Grzegorz

Nie żyje 54-letni pracownik zatrudniony przy budowie Szybu Grzegorz na terenie ZG Sobieski w Jaworznie, który w piątek wieczorem zasłabł na poziomie 540 metrów. 

Polska kopalnia przyszłości, która wyprzedziła epokę. Niezwykła historia KWK Jan i kombajnu z Guido

Niedawno po raz kolejny spotkaliśmy się w gronie maturzystów z jednej klasy sprzed już ponad pięćdziesięciu lat. Okazją było ukończenie przez część z nas siedemdziesiątego roku życia. Jak zawsze takie spotkania to okazja do różnych wspomnień. 

​To koniec epoki węgla w Polsce? OZE i gaz mają zastąpić elektrownie węglowe

Rada Ministrów z dwuletnim opóźnieniem przyjęła Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu. Dokument opracowany przez Ministerstwo Energii trafi do Brukseli, co pozwoli Komisji Europejskiej zakończyć procedurę naruszeniową. Aktualizacja KPEiK ma kluczowe znaczenie dla transformacji. Na ten dokument czekała branża wydobywcza i energetyczna. Na jego podstawie spółki mogą planować inwestycje, rozwój lub zwijanie interesu. To strategia, która wyznacza kierunek zmian w polskiej energetyce na najbliższe 15 lat. I nie mamy dobrych informacji dla górników. Rewolucji nie będzie. Ten dokument to koniec epoki węgla w Polsce. Czarne złoto definitywnie odchodzi do lamusa. Czy słusznie? To już inna opowieść.

Niezwykłe widowisko w Katowicach. Tak Szyb Wilson zainaugurował Industriadę 2026! [ZDJĘCIA]

Wyjątkowe spektakle, nowoczesne multimedia, teatr uliczny i artystyczna podróż między tradycją a technologią – to wszystko można było zobaczyć w piątek, 12 czerwca w Galerii Szyb Wilson w Katowicach w ramach Rozruchu Maszyn INDUSTRIADY 2026, organizowanego w tym roku przez Instytut im. Wojciecha Korfantego