Barbara, nasza święta...

fot: Krystian Krawczyk

Na ścianach Azize Barbara Sapeli (kaplica św. Barbary) w skansenie Goreme w Kapadocji zachowało się kilka bardzo zniszczonych fresków, w tym ze świętą Barbarą, Marią Dziewicą oraz świętymi Jerzym i Teodorem

fot: Krystian Krawczyk

Kiedyś był to Dzień Górnika. Wyłącznie. A że lud górniczy za bardzo przywykł był przez dziesiątki lat do tego, że 4 grudnia fetował imieniny swojej patronki, św. Barbary, to dobra władza dopuszczała używanie synonimu tego święta.

Nawet w Trybunie Ludu (organie KC PZPR - dla niepamiętających) pisano więc o Barbórce albo Barburce. Bo obie formy uznano za poprawne ortograficznie. Dziś coraz częściej mówi się o święcie patronki (również) górników. Kim była ta, której nie pokonała komuna ani... Watykan?

Na okoliczność 4 grudnia w gazetach tradycyjnie dużo będzie o św. Barbarze. A jednak wiedza o tym, kim była w istocie owa święta, wciąż sprowadza się do tego, że jest to ta, która ma w opiece górników. Tymczasem...

Zdaniem Waldemara Rozynkowskiego (mediewisty, czyli znawcy historii średniowiecza), profesora z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, nic w tym dziwnego, bowiem ta męczennica była mało znana w czasach po jej śmierci, czyli z początkiem średniowiecza. Owszem, gdy papież Grzegorz I Wielki (540-604) jako pierwszy zaczął - używając współczesnego języka - popularyzować jej poświęcenie dla Kościoła, Barbara z Nikomedii dołączyła do grona doglądających z nieba tych, co chodzą po ziemi. Ale świętych w Kościele zachodnim i wschodnim już w tym czasie były niemałe zastępy, co można przetłumaczyć na dzisiejszy język, że konkurencja do patronatów była już spora.

- Patronka nie tylko górników, ale i innych zawodów tak zwanych niebezpiecznych, jak choćby rybaków oraz flisaków, hutników, kamieniarzy, należy do grona tych świętych, po których nie zostały pewne przekazy. To, co o niej wiemy, w istocie ma charakter bardziej legendarny niż historyczny w znaczeniu naukowym - tłumaczy Trybunie Górniczej prof. Rozynkowski.

Co zatem wiemy o św. Barbarze, często przedstawianej w koronie na głowie, acz niebędącej córką nawet księcia, jeno poganina Dioskurosa, bogacza z Heliopolis (Egipt), który wysłał ją na nauki do Nikomedii (stąd jej przydomek)?

W zasłonie tajemnicy
Niewiele. Prawie nic. Tyle, że Barbara udała się do Nikomedii. Dziś to jest turecki Izmit, leżący nad Morzem Marmara, wówczas był to silny ośrodek handlowy, zresztą jeden z wielu w Bizancjum. Tam dojrzała prawdę w chrześcijaństwie. Tym złościła tak strasznie ojca-poganina, że ten doniósł na córkę, gdzie trzeba. Ta się nowej wiary nie wyparła, za co zapłaciła życiem. Albo skończyła je pod toporem, albo zagłodzono ją w wieży więziennej...

Zresztą wpływ legend widać nie tylko w wielowątkowości końca jej żywota. Św. Barbara przedstawiana jest jako kobieta (ma się rozumieć: niepokalana, gdyż droga do świętości wiodła we wczesnym średniowieczu przez zespół męczeństwa za wiarę i dziewictwa), dzierżąca w dłoniach kielich i hostię. Prof. Rozynkowski podaje przypuszczalną datę męczeńskiej śmierci Barbary: miał to być rok 306 n.e. Hostia, czyli przaśny chleb będący symbolem ciała Jezusa ("bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje"), w liturgii Kościoła zachodniego pojawia się na przełomie IX i X w.

Siła legendy jest wielka
Dlaczego więc św. Barbara stała się patronką niebezpiecznych zawodów? Otóż wykonujący takie profesje mieli nie jednego i nie dwóch (czy dwoje) świętych patronów. Tyle że po ponadtysiącletniej drodze niektórzy poszli w zapomnienie, a o innych sobie przypomniano.

- Kto dziś pamięta, że patronem górników jest święty Jerzy? - pyta prof. Rozynkowski.

Święty w pełni historyczny - dodajmy; zmarł w 303 r. n.e. Bardziej znany jako pogromca smoków - to już legenda. Ale dlaczego św. Barbara odstawiła w rzeczonej materii, św. Jerzego - potężnego, bo patrona nie tylko górników i więźniów, ale także Anglii, Gruzji i Niemiec - na boczny tor? Odpowiedź brzmi: a kto to wie?

Więcej już wiadomo, dlaczego praktycznie dziś tylko w środowisku górniczym istnieje kult św. Barbary.

- Bo w Europie i Polsce świętą Barbarę szczególnie upodobały sobie środowiska górnicze. Jej kult na Śląsku sięga XIII wieku. Była ona patronką flisaków, ale od dawna ich już nie ma. Tak samo, jak do historii przeszli śródlądowi rybacy, dla których Barbara także była patronką. Z jednej strony popularność świętej Barbary w grupach zawodowych, z drugiej jej miejsce w poczcie świętych Kościoła. Pod wezwaniem tej świętej konsekrowano raczej kaplice, kościoły rzadko, a jeśli już, to najczęściej w tych regionach, gdzie istniały silne skupiska zawodowe, dla których była ona patronką. Tak więc nietrudno o kościół pod wezwaniem świętej Barbary na Śląsku, ale taki sam w niegórniczym regionie to już rzadkość - wyjaśnia nam prof. Rozynkowski.

W kolejach dziejów okazało się jednak, że św. Barbara pokonała nie tylko św. Jerzego, ale i św. Annę, która też była patronką górników (w Niemczech) do czasu, kiedy w XIX w. córka bogacza z Heliopolis na dobre wpisała się haftem na górnicze sztandary.

Dopóki jest górniczy stan
Może byłoby inaczej, gdyby władza ludowa obwieściła górnikom, że ich patronkę w 1969 r. wykreślono z "Martyrologium Romanum", czyli urzędowego watykańskiego spisu świętych? Ale nie po to górnicy w 1980 roku na powrót stawiali w cechowniach posągi swej patronki, by mieli się poddać woli Watykanu.

- Sądzę, że kiedy przestanie istnieć górniczy stan, to i święta Barbara pójdzie w zapomnienie - uważa prof. Rozynkowski.

Tylko że to nie nastąpi - jak chcieliby zwolennicy wiatraków, energii ze słońca i przerobionej na biopaliwo kukurydzy - w perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat. Zatem: czuwaj, Barbaro, nad górnikami, bo oni czuwają nad tym, byś nie odeszła w zapomnienie!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Oszczędny jak Fin. Ale Polak też ma co nieco w "skarpecie"

Ponad 117 mld zł, czyli 3 proc. oszczędności Polaków na koniec 2025 r. trzymanych było w akcjach spółek giełdowych. To wynik plasujący nas na 19. miejscu w Unii Europejskiej, tym samym co Włochy. Najwięcej swoich oszczędności w akcje inwestują Finowie, ponad 13 proc.

Państwowy gigant powołał do rady nadzorczej dwóch nowych członków

Obradujące we wtorek w Płocku Zwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu powołało do rady nadzorczej, na wniosek Skarbu Państwa, prezesa KGHM Polska Miedź Remigiusza Paszkiewicza i Marcina Siudy, dyrektora pionu finansów w Polskim Holdingu Hotelowym. Po tych głosowaniach obrady się zakończyły.

1692347548 2praca

Liczba pracujących w Polsce obcokrajowców wzrosła o ponad 77 tys.

W ostatnim dniu grudnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało ponad 1,141 mln cudzoziemców, a więc o 7,2 proc. więcej niż w ostatnim dniu grudnia 2024 r. - podał we wtorek GUS. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,3 proc.

Maj najlepszym piątym miesiącem Katowice Airport w jego historii

Tegoroczny maj był pod względem liczby pasażerów najlepszym piątym miesiącem katowickiego lotniska w jego historii. Choć ruch czarterowy spadł o 3,7 proc. rdr., ruch regularny wzrósł o 23,3 proc. rdr., co przełożyło się na wzrost ogółem o 9,2 proc. rdr. i ponad 716 tys. obsłużonych podróżnych.